Wszystko zaczyna się od błysku
Rozpoczynam dzień z obrazem w głowie, a ten wywołuje we mnie określone uczucia. Widzę kolor i fakturę, powoli, powolutku widzę również formę. Czasem zaczyna się od tematu i w głowie dobieram kolorystykę, czasem to tylko wrażenie, któremu nadaję w myślach kształty. Innym razem pojawia się historia, którą chcę opisać obrazem. Noszę to wyobrażenie w sobie przez jakiś czas, aż nadchodzi moment gotowości. Otwieram szkicownik i rysuję. To ważny moment – nadaję konkretny wygląd temu, co narodziło się w mojej głowie, temu błyskowi ulotnemu jak promień światła. Gdy nie uchwycę go na papierze to zniknie na zawsze, choć niektóre obrazy noszę w głowie latami. Gdy szkic jest gotowy – przenoszę go na papier akwarelowy i maluję. Dobieram farby, by jak najlepiej oddać to wrażenie, z którego narodził się pomysł. Nigdy nie starałam się naśladować czyjegoś stylu. Od samego początku, pragnąc namalować akwarelową ilustrację, zaglądałam przede wszystkim do swojego serca, do wspomnień, tego, co mi bliskie i do bazy pomysłów w mojej głowie.

