Zaproszenia ślubne

W wirze przygotowań oraz pracy odkładałam przygotowanie zaproszeń ślubnych, tym bardziej, że od większości gości mieliśmy już potwierdzenie przybycia. W pewnym momencie przyśnił mi się sen, który „nawiedzał” mnie od dzieciństwa – jest dzień ślubu, a ja nie mam sukni ślubnej. Tym razem jednak dodatkowo w dniu ślubu przypomniałam sobie, że nie wysłałam zaproszeń, więc pewnie nikogo nie będzie i jeszcze ta suknia, którą gdzieś zgubiłam… Sen ten skutecznie mnie zmotywował, żeby zrobić co trzeba 🙂

Pomysł oparcia projektu zaproszeń na fotografiach zrodził mi się już dawno. Mieliśmy już więc przepiękne zdjęcia z sesji, którą robiła nam Marika Sypniewska w naszym ogrodzie. Specjalnie na tą okazję „zapuszczałam” winobluszcz porastający różne części naszego ogródka, m.in. wejście do domu. Ileż to odwiedzających nas bliskich osób chciało nam pomóc i go wyciąć! Ale uparłam się, że sesja będzie w atmosferze tajemniczego ogrodu pośród zieleni i tak się stało 🙂

Następnie zajęłam się stroną spełniającą funkcję czysto dekoracyjną. Wykorzystałam tutaj wzór ze stempelka oraz dorysowałam ramkę z pnących roślin. Wszystko to wymarzyłam sobie na papierze transparentnym, spod którego prześwitywać miał kolaż ze zdjęć. Nie spodziewałam się jednak, że drukarnie, do których pisałam nie będą znały takiego rodzaju papieru albo nie wykonują podobnych zleceń… Na szczęście udało mi się znaleźć taką, która nie tylko wiedziała o co chodzi, ale też rozumiała cały pomysł 🙂

Na stronie z treścią zaproszenia nie chciałam używać popularnych tekstów, które można znaleźć w internecie. Są ładne i zabawne, ale zbyt często już je widziałam. Chciałam coś co będzie do nas pasowało i będzie niepowtarzalne. W treść wplotłam więc słowa naszej piosenki.

Na koniec pozostało już tylko złożyć wszystko w jedną całość. Trzy strony przedziurkowane w tym samym miejscu związałam lnianym sznureczkiem i tak włożyłam do kopert.

Dodaj komentarz