Kolor Tulipanki

Spotkanie trzecie

No cóż, Tulipanka była u Katarzyny we Francji. Kupiłam jej bilet na samolot, pani Stewardessa zaopiekował się nią podczas lotu, a w Paryżu Katarzyna ją odebrała na lotnisku. Pojechały na targi i moja mała „pomarańczowa”, cała podekscytowana, wróciła do mnie po kilku dniach. Zobaczcie sami na zdjęciach! Powiedziała mi, że Katarzyna zajmie się sprawą Złotopiórego i musimy czekać na list od niej. Teraz uczymy się nazw kolorów w obcych językach. Zwłaszcza po francusku, no… po angielsku też. To przydatne w sztuce i… za granicą.  Wy też popróbujcie!
A wczoraj, to było tak:
-Jest odpowiedź! Przyszedł list! – Tulipanka krzyczała z oddali, od bramy mojego ogrodu.
Wyszłam przed dom i zobaczyłam ją, ciągnącą za sobą z całych swoich wątłych sił, ogromną białą kopertę. Nie wiem jak dostrzegła listonosza, który właśnie dostarczył nam korespondencję, ale był to odpowiedni moment.
– To od Katarzyny! Otwieraj szybko! Błagam! Umieram z ciekawości!
– Już biegnę ci na pomoc! – starałam się ją uspokoić.
Ostatecznie, usadowiłyśmy się pod jabłonią, w kącie mojego ogrodu i otworzyłyśmy kopertę.
A oto, co w niej znalazłyśmy:

Moje drogie przyjaciółki, Tulipanko i Ewo.
Dziękuję wam za bardzo miły i sympatyczny list, który niezmiernie mnie ucieszył. Jestem zadowolona z losu Tulipanki, która odnalazła swoje miejsce w malarskim świecie Ewy. Szczodre dary natury, w postaci przepięknych scen malarskich, są pięknym tłem dla tej artystycznej duszy. To dobrze.
Zasmuca mnie jednak historia Złotopiórego i myślę, iż nadszedł już najwyższy czas, aby go uwolnić. Świat toczy się dalej, a on ma w nim swoje miejsce i swoją wolność.
W celu wyciągnięcia go z tych tarapatów, odszukałam informacje o tej niesamowitej historii. Musicie wiedzieć, że zły Kruk, nie był takim „od zawsze”. Początkowo lubił się z bogami natury. Ba, nawet był ich ulubieńcem. Oni ofiarowali mu cudowną szatę z piór we wszystkich istniejących, lub nie, kolorach. Nasze oczy nigdy nie widziały takiej palety kolorów ! Ale, gdy Kruk spotkał ludzi, to z nimi poszedł i stracił wszystko. Jego pióra wyblakły, a potem zrobiły się całkiem czarne od ciągłego przebywania w pobliżu ogniska lub na śniegu. Od tej pory Kruk polował dla ludzi i z ludźmi, aż zupełnie zapomniał o rajskiej strawie. Pewnego dnia, sam postanowił stać się człowiekiem, gdy jednak ujrzał swoje odbicie w tafli magicznego jeziora stracił wszelką nadzieję. Teraz więzi Złotopiórego oczekując na odpowiedni moment, aby odzyskać swą dawną świetność.
Niestety, istnieje tylko jeden sposób, aby odzyskał swe dawne rajskie miejsce i tęczowe barwy.
Starożytni Alchemicy napisali w swych księgach pewną recepturę magiczną. Według niej, Kruk musi się wykąpać w jeziorze prawdy, w dniu przesilenia słonecznego. Jego pióra nabiorą jasnej barwy, wówczas, gdy intencje jego będą szczere i prawdziwe. Po oczyszczeniu, trzy magiczne istoty muszą uronić łzy nad krukiem, a każda z łez, to: przebaczenie, litość i wiara. Błękit przestworzy, bursztynowa pamięć ludzkości i promień przyszłości będą jego wybawcami. Serdeczne krople stworzą nową duszę i nowe odzienie Kruka. Świat stanie się cudowny, a „Złotopióry” wolnym od pętów zapomnienia.
Po tych odkryciach, wszystko staje się jasne. Kruk uwięził Złotopiórego w celu swego odrodzenia. Jak Feniks z popiołów. Błękitny Ptak trafił do Ewy nie bez przypadku. Tam zamieszkała Tulipanka, która jest brakującą częścią przepowiedni.
No, to już znacie historię Kruka i poznałyście magiczne rozwiązanie. Pozostawiam wam decyzję pomocy Krukowi, jednak, pamiętajcie, że droga do niego jest daleka i czyha na niej wiele niebezpieczeństw. Od was zależy, czy podejmiecie ryzyko.
Mam nadzieje, że wszystko dobrze się skończy i życzę wam powodzenia.
Pozdrawiam was serdecznie,
Katarzyna

Po przeczytaniu listu wokół nas zapadła całkowita cisza. Miałyśmy wrażenie, że cały świat zastygł w oczekiwaniu na naszą decyzję. Miliony niewidzialnych oczu patrzyły na nas z ukrycia. Drzewa pochylały się nad nami, owady zatrzymały się w locie, dżdżownice wypełzły na trawnik, a ptaki okrążyły nas jak żywy wieniec zawieszony w przestworzach. Fauna i flora przestały funkcjonować i zastygły w napięciu.
Spojrzałyśmy na siebie z Tulipanką i wypowiedziałyśmy jednocześnie tylko jedno słowo:
-ZGODA
Nazajutrz z rana, Błękitny Ptak, Tulipanka i ja, wyruszyliśmy na „drogę rozwiązania” w celu uwolnienia Złotopiórego i samego Kruka.
Prawdziwa przygoda właśnie się rozpoczęła

-Puk! Puk! To ja, Tulipanka ! Dlaczego tak dziwnie się ubierasz ? – Tulipanka zapytała mnie wychylając główkę z rysunku.

-Przymierzam kostium na bal. Jestem zaproszona na zabawę karnawałową i święto Walentego. To święto zakochanych. – odpowiedziałam starając się wcisnąć w dawno nie używaną czarną sukienkę.

-Jeśli to jest zabawa, to twoja sukienka powinna być kolorowa, radosna, zwiewna, błyscząca, piękna! A ty wkładasz jakiś futerał na okulary. Popatrz na mnie! Jestem pomarańczowa, pełna życia, energii, ruchu i tańca. Tak trzeba wyglądać.

Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, na Tulipankę i musiałam przyznać jej rację.

-Tak, rzeczywiście. Twój kolor jest taki soczysty i ciepły. Samo zdrowie i sama radość. Hmm… z tego wszystkiego napiję się chyba soku z marchwii i pomarańczy. Później poszukam innego stroju, a teraz jeśli chcesz, to opowiem ci skąd się wziął twój piękny wygląd.

-O! Tak! Tak! Obiecałaś! – Tulipanka bardzo się ucieszyła i wyskoczyła z rysunku.

Usiadła sobie na brzegu mojego przybornika, założyła nogę na nogę, splotła rączki w koszyczek i spoglądała na mnie niezwykle zaciekawiona. Otwierała przy tym tak szeroko swoje oczy, że aż prawie wyskoczyły jej z głowy.

-Jestem gotowa i moje oczy słuchają. – zapewniła mnie, jakby przeczuwała moje obawy.

-Tulipanko, słucha się uszami, nie oczami. – poprawiłam ją.

-Ja otwieram się cała i chłonę wszystkie interesujące informacje.

-Dobrze. Jak chcesz. Tylko mrugnij od czasu do czasu powiekami, żeby przetrzeć szybkę duszy.

-Co ? Nie rozumiem ? – pomarańczowa była zakłopotana.

-Nic nie szkodzi. To zagadka na inne opowiadanie. Teraz posłuchaj. Pamiętasz historię o Moua i Ao?

Tulipanka skinęła głową na znak, że pamięta.

-Dwaj przyjaciele z zimnej krainy oraz ich plemiona, nie pozostali długo w tym samym miejscu. Postanowili razem znaleźć miejsce, gdzie będzie więcej pożywienia i drzew na ognisko. Zeszli z zimnych gór do zalesionych dolin i tym razem to Moua by przewodnikiem. Osiedlili się pod wielkim lodowym murem, w zaciszu obrośniętych drzewami i krzewami terenów. Ponieważ rodzina Ao nie znosiła zbyt ciepłego klimatu, więc bliskość zimnych gór gwarantowała im schronienie  przed upałami. I tak sobie żyli. Zaczęli budować domy, uprawiać pola, gdzie rosnące roślinki dawały im ziarno na mąkę. Z tego ziarna robili placki, napoje i żywili zwierzęta, które z nimi zamieszkały.

-Takie koty jak twój! – zakrzyknęła zdziwiona Tulipanka.

-Tak. Koty, psy, kozy, owieczki, konie, krówki… i wiele, wiele innych. Ziemia, na której zamieszkali, była bardzo urodzajna i rosły tam również piękne kwiaty i kolorowe krzewinki. W miejscach, gdzie rwące strumyki przynosiły błyszczące i kolorowe piaski z gór, różne ziarenka mieszały się razem. Pewnego dnia, jedno ziarno minii zapadło się głęboko w szczelinę skalną. Później, wiatr przywiał w to samo miejsce inne ziarno, był to okruszek żółcienia perskiego. Dwa osamotnione ziarenka przytuliły się mocno do siebie i zasnęły w uścisku. Trwały tak długo, razem, osamotnione i odosobnione. Wiele lat  później, kiedy lodowe góry zaczęły się topić z powodu gorąca, które zapanowało na świecie, ogromne rzeki poczęły spływać do urodzajnej doliny. Ciek wodny dostał się też to skalnej szczeliny i ziarenka popłynęły z wodą na nasłonecznioną polanę. Ugrzęzły tam gdzieś w bagnistym terenie i zapadły się w ziemię. Po pewnym czasie, z dwóch ziarenek stworzył się jeden koralik. Troszkę napęczniał, zaokrąglił się i nabrał cudownej barwy oranżu. Gdy ziemia trochę obeschła, przyszli potomkowie Moua i Ao i pozbierali różne ziarenka, korzonki, pyłki i zawieźli daleko, bardzo daleko, do innych krain i innych osiedli. Piękny pyłek i maleńkie ziarenka mieszano tam z wodą, albo jajkami i pisano nimi w ogromnych księgach. Inne ziarenka posłużyły do namalowania cudownych ikon i obrazów. Te większe ziarna, prawie grudki lub korzonki, obrodziły pachnącymi, kolorowymi kwiatami i ozdobiły  najpiękniejsze ogrody na całej ziemi. A nasz koralik, ten pomarańczowy, znalazł się w koszyczku z korzonkami i bulwami kwiatów i… pojawił się w moim ogrodzie, a teraz jest na moim rysunku i nazywa się… Tulipanka!

-Oh! Jaka piękna historia! To ja jestem tym koralikiem? – Tulipanka miała bardzo rozmarzoną minę.

-Koralikiem byłaś przez chwilkę. Od kiedy zamieszkałaś w moim ogrodzie, stałaś się małą, pomarańczową i magiczną istotką. Takie było twoje przeznaczenie. Teraz, moim zadaniem  jest uwidocznienie twojego pięknego koloru, bo na zimnie lub na słońcu  straci on swój piękny połysk, a barwa zmieni się na czarną lub białą. Twój dom jest w świecie obrazu i wyobraźni malarza. Twoja rodzina, to pył kolorów, litery przeznaczenia i krajobrazy na płótnie lub drzewach życia. Jesteś magiczna, bo nigdy wcześniej, ani nigdy później dwa ziarna minii i żółcienia perskiego nie połączyły się w wiecznym uścisku.  Jesteś jedyna i unikatowa.

-No to pięknie. Mam swój cały klan. To chyba dlatego wszystko tak dobrze wiem. A skąd ty dowiedziałaś się tyle rzeczy o mnie? – Tulipanka wpijała we mnie swój przenikliwy wzrok w oczekiwaniu odpowiedzi.

-Udokumentowałam się i przeczytałam wiele książek i publikacji.

-Czyli wsadzałaś nos w „cudze sprawy”? Nie szkodzi. Wiesz… lubię twój nos.

-Chyba chciałaś powiedzieć : dziękuję Ewo za twoje zaangażowanie.

-Tak właśnie chciałam powiedzieć. Dziękuję ci… MOJA PRZYJACIÓŁKO!

 

 

Jeśli chcesz dowiedzieć się kim jest Tulipanka, kto ją rysuje oraz opisuje zajrzyj do zakładki TULIPANKA.

Zajrzyj też tutaj

Spotkanie dziewiętnaste czyli biała przepaść

Biała przepaść Spotkanie dziewiętnasteOgromny czarny cień natarł na nas z impetem. Jak złowieszcza czarna chmura, jego rozpostarte nad nami skrzydła zepchnęły nas w białą przepaść. - Spadam! - krzyczała przerażona Tulipanka. - Trzymajcie się razem - upomniałam ich....

Spotkanie osiemnaste czyli wirownia

Wirownia Spotkanie osiemnasteBył tam w oddali, w tle. Słoneczne, ciepłe kolory mieszały się pomiędzy sobą, ale pod wpływem ciągłego ruchu zaczęły przybierać niebieskawo-zielone odcienie. Szybkie i niespodziewane barwne wiry wciągały nas coraz bardziej w głębię...

Spotkanie siedemnaste czyli trzecia brama

Trzecia brama Spotkanie siedemnaste- Tulipanko, pospiesz się i wy też - ponaglałam moich towarzyszy. Ciągnąc ich kolejno za ręce ruszyłam w stronę zastygłego Liska. - Dostaliśmy się do bramy Złotej Harmonii w Złotym Podziale i musimy za wszelką cenę zachować nasze...