Druga brama

Spotkanie szesnaste

– Ewa ja już nie mogę! Puszczę go!
Tulipanka dyszała i sapała kucając pod czarno-białą bramą. Ja siedziałam po turecku na lepkim podłożu i rysowałam obecną sytuację. Ona trzymała za mnie końcówkę sznurka, do którego Błękitny Ptak była uczepiona gdzieś tam wysoko, w zamglonych niebiosach. On pozostawał wciąż napięty i bez żadnej reakcji. Nie przypuszczałam, że mogło to wszystko trwać tak długo. Lisek z Zajączkiem również zmęczyli się tą inercją i zasnęli zwinięci razem w jeden kłębek.
– Ewa, on się poluzował! – zaalarmowała mnie nagle pomarańczowa.
– Już biegnę do ciebie! – odkrzyknęłam, ale za późno.
Zanim zdążyłam podbiec, sznur leżał już u naszych stóp.
– Hmmm… niesamowita historia – skomentował całą sytuację Lisek, a Zajączek przykicał do mnie z drugą końcówką linki, przy której nie było Błękitnego Ptaka.
– Już po niej – stwierdziła ponuro Tulipanka.
Wtedy, zgrzytnęło coś w bramie i powoli, z trudem, ogromne drzwi zaczęły się otwierać. Ku naszemu największemu zdziwieniu, po drugiej stronie stała Błękitny Ptak.
Wszyscy odskoczyliśmy do tyłu jak oparzeni, bo tego zupełnie, ale to zupełnie się nie spodziewaliśmy. Natychmiast jednak radość z odzyskania naszej zagubionej towarzyszki wygrała z niedowierzaniem i wszyscy rzuciliśmy się na nią z uściskami.
– Nie zgubiłam się, tylko przeleciałam na drugą stronę i oto jestem – powiedziała dumnie Błękitny Ptak – to było bardzo wysoko i daleko, ale już jestem.
– Co to to jest? – zapytał bardzo zaciekawiony Zajączek, który już od dłuższej chwili kicał niespokojnie wokół nas i zaglądał w głębię za bramą.
Nasz wzrok także pokierował się w tę samą stronę, gdzie czekała na nas kolejna niespodzianka. Zamarliśmy z wrażnia tak to było nieoczekiwane.
Za plecami Błękitnego Ptaka staliśmy MY!
Cała nasza grupka stała zebrana w komplecie przed kolejną bramą.
– Chciałam was wcześniej uprzedzić, ale nie zdążyłam. Początkowo, ja też się przelękłam, nawet do was mówiłam, ale nikt mi nie odpowiadał – wyjaśniła Błękitny Ptak.
– Ja tu mam sobowtóra! – ucieszył się Zajączek kicając wokół swojej podobizny.
Nasze postaci były całkowicie identyczne jak my, choć może nieco bardziej wyrazistsze.
Kolory, forma, detale, pięknie wszystko ze sobą kontrastowało współgrając odcieniami. Pięknie prawdziwe!
– No i co my teraz ze sobą zrobimy? – zastanowiła się Tulipanka.
– Hmmm… niesamowita historia… – Lisek wciąż niedowierzał swoim oczom i wszystko obwąchiwał – Prawdziwe jak żywe.
Nawet ziarno leżało pod progiem kolejnej bramy.
– Muszę absolutnie to wszystko narysować zanim ewentualnie zniknie. To jest naprawdę niewiarygodne! – stwierdziłam zabierając się do pracy.
I właśnie wtedy stała się rzecz niesłychana. W miarę jak mój rysunek wypełniał się sylwetkami naszych sobowtórów, znikały one z tej chwilowej rzeczywistości, a druga brama niebezpiecznie się przybliżała.
– Ewa, co ty robisz?! – rozwrzszczała się przerażona Tulipanka – wessasz nas do rysynku!
– To nie ja, to tak się samo dzieje! Pamiętasz jak na początku naszej podróży przenosiliśmy się na rysunek? No, to teraz jest podobnie, tylko tym razem to nie jest moja sprawka. To jest magia sztuki! – odparłam bezradnie.
– Trzeba kontynuować – poradził całkiem serio Lisek – nie ma niebezpieczeństwa , nie czuję go.
– Zawsze możesz się pomylić.
Tulipanka absolutnie mu niewierzyła, ale po chwili namysłu stała się mniej wymagająca.
Rysy jej twarzy ściągnięte strachem, wygładziły się nieco i odrobina pewności siebie rozchmurzyła strapione czoło.
– Dorysuję nas do końca i spróbujemy otworzyć następna bramę – zadecydowałam.
– Idę na zwiad, jak zawsze – zadeklarował Lisek i rozpłynął się.
– Nie rysuj ziarna, zabiorę go jak poprzednie.
Tulipanka podniosła ziarno z podłoża i dodała do pierwszego. W tym czasie, ja skończyłam mój szkic i wszystkie moje modele zniknęły z naszego pola widzenia. Pchnęliśmy ogromne wrota i przed nami, po drugiej stronie, rozciągał się nowy pejzaż, przypominajacy pastelowy ogród. Po środku nowej scenerii stał bez ruchu Lisek. Zupełnie się nie poruszał i był jak zaklęty.
Nie było już tutaj mgły, a pastelowa poświata rozjaśniała całą okolicę.
– No to mamy klops! – stwierdziła z konsternacją Tulipanka.
Chwilowo zły Kruk wygrał z nami tę rundę, ale nasza determinacja napawała nas otuchą, i dodawała skrzydeł.
„Zobaczysz, uwolnimy cię” pomyślałam o biednym Lisku i już miałam nowy plan.

Jeśli chcesz dowiedzieć się kim jest Tulipanka, kto ją rysuje oraz opisuje zajrzyj do zakładki TULIPANKA.

Zajrzyj też tutaj

Spotkanie dziewiętnaste czyli biała przepaść

Biała przepaść Spotkanie dziewiętnasteOgromny czarny cień natarł na nas z impetem. Jak złowieszcza czarna chmura, jego rozpostarte nad nami skrzydła zepchnęły nas w białą przepaść. - Spadam! - krzyczała przerażona Tulipanka. - Trzymajcie się razem - upomniałam ich....

Spotkanie osiemnaste czyli wirownia

Wirownia Spotkanie osiemnasteBył tam w oddali, w tle. Słoneczne, ciepłe kolory mieszały się pomiędzy sobą, ale pod wpływem ciągłego ruchu zaczęły przybierać niebieskawo-zielone odcienie. Szybkie i niespodziewane barwne wiry wciągały nas coraz bardziej w głębię...

Spotkanie siedemnaste czyli trzecia brama

Trzecia brama Spotkanie siedemnaste- Tulipanko, pospiesz się i wy też - ponaglałam moich towarzyszy. Ciągnąc ich kolejno za ręce ruszyłam w stronę zastygłego Liska. - Dostaliśmy się do bramy Złotej Harmonii w Złotym Podziale i musimy za wszelką cenę zachować nasze...

Spotkanie piętnaste czyli pierwsza brama

Pierwsza brama Spotkanie piętnasteWyjęłam Murexa z plecaka, a także moje przybory do szkicowania. Był tutaj mały podręczny blok, kilka ołówków, zastrugaczka i gumka. - Narysuję ten pejzaż, to tak w razie gdybyśmy musieli wracać się po przejściu jednej z tych bram -...

Spotkanie czternaste czyli trzy bramy

Trzy bramy Spotkanie czternaste- Ewa, wiesz, że nie jestem skarżypyta, prawda? Tak zapytała mnie Tulipanka, gdy kucaliśmy wszyscy za kolorowymi zlepkami i kłębami. -Tak, wiem. Jednak nie jest to najodpowiedniejszy moment na takie dyskusje - odpowiedziałam szeptem, bo...

Spotkanie trzynaste czyli kolorowa mgła

Kolorowa mgła Spotkanie trzynaste- To co? Biegniemy dołączyć do grupy? - zapytała Tulipanka, gdy już ostatecznie stanęłam obok niej na powierzchni malarskiej. - No chyba nie mamy innego wyjścia - odpowiedziałam. Przed nami rozciągała się daleka, stonowana przestrzeń,...

Spotkanie dwunaste czyli przejście

Przejście Spotkanie dwunaste- Ewuniu! Ewuniu! Jeszcze mi brakuje jednej tasiemki od mojej pointy! Zupełnie nie mogę przestawić tutaj mojej drugiej nogi! - darła się w niebogłosy uwięziona Tulipanka. - Ojej! Przepraszam cię najmocniej! Już naprawiam ten błąd!...

Spotkanie jedenaste czyli wyjście

Wyjście Spotkanie jedenaste- Ewa! Wstawaj! Wstawaj! Już jest rano! Ktoś ciągnął mnie za rękaw koszuli nocnej i krzyczał piskliwie do moich zaspanych jeszcze uszu. Otworzyłam najpierw jedno, prawe oko. Drugie nie odpowiadało na moją komendę i chciało jeszcze chwilę...

Spotkanie dziesiąte czyli wielka narada

Wielka narada Spotkanie dziesiątePołożyłam pudełko z "Muszlą od Gusła" na środku kuchennego stołu i spojrzałam na grono siedzących wokół gości. Przyszli bez spóźnienia, o umówionej godzinie i każdy miał ze sobą swój podróżny bagaż. Byli tutaj Błękitny Ptak, Lisek,...