Przejście

Spotkanie dwunaste

– Ewuniu! Ewuniu! Jeszcze mi brakuje jednej tasiemki od mojej pointy! Zupełnie nie mogę przestawić tutaj mojej drugiej nogi! – darła się w niebogłosy uwięziona Tulipanka.
– Ojej! Przepraszam cię najmocniej! Już naprawiam ten błąd! Wstążeczka zaplątała się w mój ołówek i nie mogłam jej dobrze narysować.
– No, nareszcie! – westchnęła z ulgą uwolniona Tulipanka. – Ale to długo trwało, to całe „przerysowywanie” nas na drogę wyobraźni. Zobacz Ewa, inni są już tam, daleko, nigdy ich nie dogonimy!
Spojrzałam w stronę, którą bardzo dokładnie i nahalnie pokazywała mi moja mała przyjaciółka. Rzeczywiście, reszta naszych towarzyszy oddaliła się na znaczną odległość i widoczny był jedynie mały punkcik na linii horyzontu. Tylko my dwie wiedziałyśmy, że to Błękitny Ptak, Zajączek i Lisek są tą ciemną kropeczką.
Przenoszenie wszystkich po kolei na stronę artystycznej wyobraźni zajęło mi sporo czasu. Początkowo, trzeba było podzielić całą płaszczyznę na dwie części, a po środku narysować poziomą linię horyzontu. Musiałam też dopatrzyć się gdzieś jakiegoś punktu, do którego dostosuję perspektywę, czyli tego miejsca, gdzie, jak mówi Tulipanka: „oczy poniosą” i „droga pokaże”. Lisek mi dużo pomógł. Na wyczucie, a właściwie, to na węch poszedł. On się zna na takich rozdrożach. Poza ramą zostałam tylko ja.
„No właśnie, tylko ja zostałam zupenie z tyłu. Muszę się pospieszyć! Siła jest w całości, a nie w rozproszeniu”
– Pospiesz się Ewa! – ponaglała Tulipanka.
– Staram się jak mogę Tulipanko! – odpowiedziałam lekko rozdrażniona. – Wiesz, myślę, że jednak zanim „przerysuję się” na drugą stronę, to domaluję ci nowe, wygodne buciki. Takie do marszruty, a nie do tańca. Będzie mniej kłopotu po drodze.
– Dobrze, dobrze – zgodziła się pomarańczowa i natychmiast dodała – Jak się tu przeprowadzisz?
– Dobre pytanie – odpowiedziałam. – Hmm… chyba użyję lusterka, chociaż mogłabym skorzystać z jakiegoś zdjęcia z moim wizerunkiem.
– Lusterko będzie lepsze, bo tam jesteś najświeższa.
– Ha ha ha… ale mnie rozbawiłaś z tą „świeżością”. Masz rację, to moja ostatnia i najlepsza podobizna. No to zaczynam…
Pociągnęłam ołówkiem kilka linii zbiegu odchodzących od dalekiego punkciku perspektywy, a potem zaczęłam zakreślać kilka kółek wzdłuż i na tych liniach. Widząc bardzo zdziwioną minę Tulipanki, wyjaśniła :
– Tak naznaczyłam sobie miejsca na różne części mojej anatomii. Tutaj, powyżej, będę rysować moją głowę, trochę niżej, naszkicuję szyję i tułów. Po bokach i na dole będą ręce i dolne kończyny.
– Dobrze, że nie masz skrzydeł albo ogona, to trudne do zmieszczenia w takich małych kółeczkach – skomentowała moje poczynania Tulipanka.
– Ha ha ha… Też tak myślę – odrzekłam bardzo rozbawiona i dałam sygnał do mojej przeprowadzki – Zaczynam!
Najpierw same zarysy kształtów, a potem już precyzyjne detale zaczęły pojawiać się w pustej przestrzeni rysunkowej. Oczy, uszy, usta, cienie i światłocienie… sporo tego jest do „odtworzenia”. Im więcej „mnie” pojawiało się na rysunku, tym mniej pozostawało w realnym świecie.
– Rysuję mój autoportret – wyjaśniłam zdziwionej Tulipance.
Ona, z rozdziawioną buzią i siedząc „po turecku” w kąciku, śledziła łapczywie cały procesus powstawania szkicu. A ja znikałam sobie ze świata ludzi, aby odrodzić się w nowym obrazie i na niesamowitej ścieżce przygód.
„Ach, jakie cudowne kolory pojawiły się w tle! To chyba na moje powitanie, ta mocna i energiczna paleta.”
– Żebym tylko nie zapomniała gumki do mazania! Ona będzie mi tutaj niezwykle przydatna, w tym gąszczu wyobraźni – wykrzyknęłam do Tulipanki.
Nie było to absolutnie konieczne, bo właśnie stanęłam w całej mojej krasie tuż obok niej.
-Udało się! – ucieszyłyśmy się zgodnie.

Jeśli chcesz dowiedzieć się kim jest Tulipanka, kto ją rysuje oraz opisuje zajrzyj do zakładki TULIPANKA.

Zajrzyj też tutaj

Spotkanie dziewiętnaste czyli biała przepaść

Biała przepaść Spotkanie dziewiętnasteOgromny czarny cień natarł na nas z impetem. Jak złowieszcza czarna chmura, jego rozpostarte nad nami skrzydła zepchnęły nas w białą przepaść. - Spadam! - krzyczała przerażona Tulipanka. - Trzymajcie się razem - upomniałam ich....

Spotkanie osiemnaste czyli wirownia

Wirownia Spotkanie osiemnasteBył tam w oddali, w tle. Słoneczne, ciepłe kolory mieszały się pomiędzy sobą, ale pod wpływem ciągłego ruchu zaczęły przybierać niebieskawo-zielone odcienie. Szybkie i niespodziewane barwne wiry wciągały nas coraz bardziej w głębię...

Spotkanie siedemnaste czyli trzecia brama

Trzecia brama Spotkanie siedemnaste- Tulipanko, pospiesz się i wy też - ponaglałam moich towarzyszy. Ciągnąc ich kolejno za ręce ruszyłam w stronę zastygłego Liska. - Dostaliśmy się do bramy Złotej Harmonii w Złotym Podziale i musimy za wszelką cenę zachować nasze...

Spotkanie szesnaste czyli druga brama

Druga brama Spotkanie szesnaste- Ewa ja już nie mogę! Puszczę go! Tulipanka dyszała i sapała kucając pod czarno-białą bramą. Ja siedziałam po turecku na lepkim podłożu i rysowałam obecną sytuację. Ona trzymała za mnie końcówkę sznurka, do którego Błękitny Ptak była...

Spotkanie piętnaste czyli pierwsza brama

Pierwsza brama Spotkanie piętnasteWyjęłam Murexa z plecaka, a także moje przybory do szkicowania. Był tutaj mały podręczny blok, kilka ołówków, zastrugaczka i gumka. - Narysuję ten pejzaż, to tak w razie gdybyśmy musieli wracać się po przejściu jednej z tych bram -...

Spotkanie czternaste czyli trzy bramy

Trzy bramy Spotkanie czternaste- Ewa, wiesz, że nie jestem skarżypyta, prawda? Tak zapytała mnie Tulipanka, gdy kucaliśmy wszyscy za kolorowymi zlepkami i kłębami. -Tak, wiem. Jednak nie jest to najodpowiedniejszy moment na takie dyskusje - odpowiedziałam szeptem, bo...

Spotkanie trzynaste czyli kolorowa mgła

Kolorowa mgła Spotkanie trzynaste- To co? Biegniemy dołączyć do grupy? - zapytała Tulipanka, gdy już ostatecznie stanęłam obok niej na powierzchni malarskiej. - No chyba nie mamy innego wyjścia - odpowiedziałam. Przed nami rozciągała się daleka, stonowana przestrzeń,...

Spotkanie jedenaste czyli wyjście

Wyjście Spotkanie jedenaste- Ewa! Wstawaj! Wstawaj! Już jest rano! Ktoś ciągnął mnie za rękaw koszuli nocnej i krzyczał piskliwie do moich zaspanych jeszcze uszu. Otworzyłam najpierw jedno, prawe oko. Drugie nie odpowiadało na moją komendę i chciało jeszcze chwilę...

Spotkanie dziesiąte czyli wielka narada

Wielka narada Spotkanie dziesiątePołożyłam pudełko z "Muszlą od Gusła" na środku kuchennego stołu i spojrzałam na grono siedzących wokół gości. Przyszli bez spóźnienia, o umówionej godzinie i każdy miał ze sobą swój podróżny bagaż. Byli tutaj Błękitny Ptak, Lisek,...

[insta-gallery id="1"]