– Kuku! To ja! Tulipanka! – mały głosik odezwał się do mnie z arkusza rysunkowego, gdy w poniedziałek rano usiadłam przy moim biurku.

– Oooo! Tulipanka! Jak miło cię widzieć. Podoba ci się u mnie? – zapytałam ucieszona, że moja wczorajsza przygoda wciąż jeszcze trwa.

– Rozejrzałam się tutaj trochę i jest przytulnie, spokojnie, ale jakoś tak… pustawo.

– Wiesz, ja nie wiem jak tam jest w tym rysunkowym świecie – odpowiedziałam szczerze  Tulipance. – Uwidaczniam tylko kompozycje wyobraźni, które dojrzały do wejścia w ludzki świat.

Mała istotka zmarszczyła w zamyśle swoje czoło i odpowiedziała

– Hmm…, rozumiem już dlaczego niektóre postaci lub pejzaże nie są dokończone. Czasami to odstraszające ! Musisz mi uwidocznić twój świat. A tak w ogóle, to reszta jest spoko.

– Cieszę się, że choć częściowo jesteś zadowolona z nowego otoczenia – odpowiedziałm uspokojona.

– Jest tylko jeden problem – poskarżyła się pomarańczowa.

– Jaki?

– Ktoś nas podgląda – szepnęła cicho Tulipanka i rozejrzała się niepewnie na wszystkie strony.

– No, wiesz, to raczej normalne w twojej sytuacji. Jesteś na moim rysunku, który oglądają różni ludzie na Facebooku, na Instagramie, na moim blogu…

– Co to jest blog? Mniejsza z tym. Wiem jaka jest różnica pomiędzy “oglądać” a “podglądać”! – rozzłościła się Tulipanka.

– Ok, wierzę ci. Kto to jest?

– To taka jedna, co nas podsłuchuje i podgląda, a potem coś bazgrze na jakimś papierze. Jakieś kreski, kółka, ogonki. Nie ufam jej.

– Ach! To autorka, ona pisze opowiadanie o tobie.

– Nie wiem, co to jest autorka, ale ona mi się nie podoba. Te jej bazgroły też! Wiesz co? Pokażemy jej, co to jest zostawiać piękne ślady na nieskalanej bieli!

W Tulipance zawrzała jakaś dziwna energia i maleńka istotka zaczęła kręcić się i podskakiwać na moim rysunku.

– Narysuj mi czarne baletki! – zażądała.

– Zazwyczaj pantofelki do tańca są białe, albo lekko różowe. Czarne są dla chłopców.

– Ja chcę czarne! Będą jak dwa węgielki dla energii i dla odbicia. Zostawią ślady mych stóp na rysunku, a mój taniec opowie piękną, bajeczną historię.

Rozmarzona Tulipanka kręcila się i kręciła, aż w pokoju zawirowały moje kartony rysunkowe.

– Spójrz ile mam energii! Kocham tańczyć! – krzyczał mały pomarańczowy bączek.

– Tulipanko, zmęczysz się – próbowałam ją zatrzymać.

Nagle, sama się zastopowała i z groźną miną spojrzała na mnie z jakimś ukrytym wyrzutem:

– Tylko, żeby ten okrąglutki mięciutki ci nie przeszkadzał przy rysowaniu moich baletek!

– Kto taki? – nie byłam pewna, czy aby dobrze zrozumiałam o kogo chodzi.

– No, ten, co ciągle siedzi na twoich kolanach. Taki wielki.

Te słowa Tulipanki potwierdziły moje przypuszczenia, że chodzi jej o mojego synka.

– To mój synek. I wcale nie jest wielki. Ja jestem większa od niego.

– Naprawdę? A wiesz, że tego nie zauważyłam?

Tulipanka wygładziła swe piękne, czarne włosy i swoją sukienkę, jak gdyby ten gest mógł załagodzić efekt jej wypowiedzi. Chciała wyglądać na grzeczną istotkę.

– Dużo masz takich synków? – kontynuowała swój wywiad.

– Nie, tylko jednego. W każdym razie chwilowo. Może później rodzina mi się powiększy.

– Co to jest rodzina?

Tulipanka otworzyła szeroko swoje oczy i nastawiła uszu w oczekiwaniu na odpowiedź. Wyglądała przy tym bardzo zabawnie, jak mały, pomarańczowy znak zapytania.

– Rodzina, to mama, tata, dzieci, dziadkowie, ciocie, wujkowie, kuzyni itd., itd…

– Ojej! Ale tego dużo! Niech to wszystkie płatki wiatr porwie! – zarzekła się po swojemu pomarańczowa i aż usiadła z wrażenia.

– Nie bój się. Oni są bardzo mili i dbają o siebie wzajemnie. To jest główna cecha każdej rodziny. To trochę podobne do ptasiego gniazdka, gdzie zawsze jest mnóstwo pisklaków.

Pomarańczowa zastanowiła się przez chwilę i po namyśle wypaliła:

– A moja rodzina, to kto?

Nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć, musiałam więc improwizować.

– W tej chwili, twoją rodziną jestem ja i moi bliscy. W miarę jak będziemy zagłębiać się w mój świat barw i odcieni, to twoja rzeczywistość też nam się objawi. Tak myślę i chyba warto spróbować. Co o tym myślisz? – odpowiedziałam pomarańczowej.

– Zgoda. Zaczniemy od historii mojego koloru? – tym pytaniem Tulipanka zatwierdziła moje zamysły, że jej życzenia nie będą takie łatwe do spełniania.

No cóż, czas zabrać się do pracy. Tulipanka czeka.

———————————-

Jeśli chcesz dowiedzieć się kim jest Tulipanka, kto ją rysuje oraz opisuje zajrzyj do zakładki TULIPANKA,
by zobaczyć jak powstaje ilustracja kliknij TUTAJ.


– Coucou! C’est moi !Toulipinette!

Une petite voix, venant du dessin, s’adressa à moi lundi matin, quand je m’asseyais à mon bureau.

-Oooo! Tulipinette! Quel plaisir de te revoir. Tu te plais chez moi ?demandai-je, contente que mon aventure de hier continue toujours.

– Oui, j’en ai fait le tour et j’avoue, c’est agréable et calme ici, mais… un peu… vide.

– Bah, en fait, je ne sais pas trop comment est le monde dans les dessins, répondis-je sincèrement à Tulipinette. Je mets juste en évidence les compositions de l’imagination prêtes à faire leur apparition dans le monde des humains.

La petite, plongée dans une réflexion profonde, froissa son front et répondit:

-Aaaa… maintenant je comprends pourquoi certains de tes personnages ou de tes paysages ne sont pas encore terminés. C’est parfois effrayant ! Tu devras mettre en évidence ton monde, pour moi. Sinon… le reste, ça va.

– Je suis contente, qu’au moins en partie es-tu contente de ton nouvel entourage, lui répondis-je rassurée.

– Il y a juste un petit problème, se plaignit «l’orangée».

– Lequel?

– Quelqu’un nous observe, chuchota silencieusement Tulipinetteen regardant partout avec crainte.

– Allons, c’est plutôt normal dans ta situation. Tu te trouves sur mon dessin, que tout le monde regarde sur Facebook, Instagram, sur mon blog…

– Qu’est-ce qu’un blog? Peu importe. Je sais quelle est différence entre «regarder »et observer», Tulipinette se fâcha sérieusement.

– Ok, je te crois. Qui est-ce?

– C’en est une, celle qui nous espionne et observe, puis elle gribouille quelque chose sur un papier. Ce sont des traits, des cercles, des boucles… je ne lui fais pas confiance, à celle-là.

– Ah ! Cette auteure est en train d’écrire ton histoire.

– Je ne sais pas ce qu’est une auteure, mais elle ne me plaît pas. Ses griffonnages, d’ailleurs, non plus. Ils ne me conviennent point. Sais-tu quoi ? Nous allons lui montrer ce que signifie laisserdes belles empreintes sur le blanc immaculé.

Tulipinette fut prise d’un effet d’une bizarre énergie bouillante, qui l’incita à tourner en rond et à sauter partout sur ma page de dessin.

-Dessine-moi des chaussons de danse noirs ! exigea-t-elle.

-D’habitude, les chaussons de danse sont blancs ou un peu roses. Les garçons en portent en noir.

-Moi, je veux les noirs ! Ils seront comme deux morceaux de braise – pour l’énergie et pour le tracé. Ils dessineront des belles formes sur le papier et ma danse racontera un magnifique conte à danser.

Tulipinette toute rêveuse, tourna et tourna sans arrêt, entrainant dans le tourbillon mes rouleaux de cartons à dessin disposés partout dans la pièce.

-Regarde ! J’ai beaucoup d’énergie ! J’aime danser ! s’écria la petite toupie orange.

-Tulipinette, arrête-toi ! m’écriais-je en essayant de la retenir.

Tout un coup, elle se stoppa toute seule et elle me regarda d’un œil menaçant qui cachait un reproche :

– Pourvu que ce rondelé mou ne te dérange pas dans ton travail.

-Qui ça? Je n’étais pas sûr, que j’avais bien compris de qui s’agissait-il.

– Bah, l’autre, celui qui reste continuellement assis sur tes genoux. Le très grand.

Ces mots de Tulipinette confirmaient mes suspicions: il s’agissait bien de mon fils.

– C’est mon fils. Et, puis, il n’est pas si grand que tu penses. Je suis beaucoup plus grande que lui.

– Vraiment ? Tu sais, je ne l’avais pas remarqué.

Tulipinette lissa ses beaux cheveux noirs et sa robe d’un geste qui trahissait l’envie d’adoucir l’effet de ses mots. Elle désirait paraitre comme une sage petite personne.As-tu beaucoup de fils? Elle continua son investigation.

-Plus tard, peut-être, ma famille s’agrandira, mais pour le moment je n’en ai qu’un seul.

– Qu’est-ce que c’est la famille?

Tulipinette ouvra grand ses yeux et dressa ses oreilles dans l’attente de réponse. C’était amusant, comment elle ressemblait ainsi à un petit signe d’interrogation orange.

– La famille c’est la maman, le papa, les enfants, les grands-parents, les tantes, les oncles, les cousins, etc., etc.

– Oh lala ! Il y en a tellement ! Que le vent emporte toutes les feuilles !jura à sa manière l’orangée et s’assit impressionnée.

– N’ait pas peur! Ils sont très gentils et prennent soin les uns des autres. C’est le trait principal de chaque famille. Un peu comme dans un nid d‘oiseaux où il y a beaucoup de oisillons.

L’orangée médita un instant puis lâcha:

– Qui est-ce ma famille?

Comme je ne savais que répondre, alors j’improvisais.

– Pour le moment ta famille c’est moi et mes proches. Plus tard, au fur et à mesure de la découverte de mon univers des teintes et des couleurs, ta réalité se révélera à nous. Je le pense, et cela vaut le coup d’essayer. Qu’en penses-tu ? lui demandais-je.

-Alors, d’accord! Nous commencerons par l’histoire de ma couleur? Par cette question, Tulipinette confirma mon hypothèse, que ses souhaits ne serons en rien faciles à réaliser.

Il est venu le temps de se mettre au travail. Tulipinette attend!

———————————-

Pour mieux connaitre Tulipanka et la personne qui la dessine et en parle dans le texte, sélectionne ce billet ICI.
pour voir comment l’illustration est créée cliquez ICI.


I am pleased to greet you in a series with Tulipanka who knocked on my window one winter morning. That was also when our first meeting took place. Since then “orange” follows me and asks to draw it. The series is created in cooperation with the writer Katarzyna Ducros who gave Tulipanka the name, the orange color and a higly original personality.

‘Hello ! It’s me ! Tulipinette!’
A small voice, coming from the drawing, speaking to me on Monday morning, when I was sitting at my desk.
‘Oooo! Tulipinette! What a pleasure to see you again. Do you like my home?’ I asked, glad that my adventure yesterday was still continuing.
‘Yes, I went around and I admit, it’s nice and quiet here, but … a little … empty.’
‘Bah, in fact, I don’t know how is the world in drawings’ I answered sincerely to Tulipinette. ‘I’m just highlighting the compositions of the imagination ready to make their appearance in the world of humans.’
The little girl, deep in thought, crumpled her forehead and replied:
‘Aaaa … now I understand why some of your characters or your landscapes are not finished yet. It’s sometimes scary! You will have to highlight your world for me. Otherwise … the rest is fine.’
‘I’m happy that at least in part you are happy with your new entourage’ I replied reassured.
‘There is just a little problem’ complained «orange».
‘Which ?’
‘Someone is watching us’ whispered Tulipinette silently, looking everywhere with fear.
‘Come on, it’s pretty normal in your situation. You are on my drawing, that everyone looks on FaceBook, Instagram, on my blog …’
‘What is a blog? It does not matter. I know what’s the difference between “watching” and “observing”‘ Tulipinette got angry.
‘Ok I believe you. Who is it ?’
‘It’s one of them, the one who spies on us and watches, then scribbles something on a piece of paper. They are draws, circles, loops … I do not trust her.’
‘Ah! This author is writing your story.’
‘I do not know what an author is, but I do not like it. Her doodles, by the way, also. They do not suit me. Do you know what? We will show her what it means to leave beautiful prints on the pristine white.’
Tulipinette was seized with an effect of strange boiling energy, which made her go around in circles and jump all over my drawing page.
‘Draw me black dance shoes!’ she demanded.
‘Usually, dance shoes are white or a little pink. The boys wear black.’
‘I want blacks! They will be like two pieces of embers – for energy and for the layout. They will draw beautiful shapes on paper and my dance will tell a beautiful story to dance.’
Tulipinette dreamy, turned and turned constantly, dragging in the whirlpool my rolls of drawing cardboards arranged throughout the room.
‘Watch! I have a lot of energy! I like to dance !’ exclaimed the little orange top.
‘Tulipinette, stop!’ I screamed, trying to hold her back.
Suddenly, she stopped herself and she looked at me with a threatening eye that hid a reproach:
‘While this soft pucker does not bother you in your work.’
‘Who is that ? I was not sure, that I understood who it was.’
‘Bah, the other, the one who stays continuously sitting on your lap. The very big.’
These words of Tulipinette confirmed my suspicions: it was indeed my son.
‘He’s my son. And, then, he isn’t as big as you think he is. I’m much taller than him.’
‘Really ? You know, I did not notice.’
Tulipinette smoothed her beautiful black hair and her dress with a gesture that betrayed the desire to soften the effect of her words. She wanted to appear as a wise little person.
‘Do you have a lot of sons?’ She continued her investigation.
‘Later, maybe, my family will grow, but currently I have only one.’
‘What is family?’
Tulipinette opened her eyes wide and raised her ears waiting for an answer. It was fun, how it looked like a little orange question mark.
‘The family is the mother, the father, the children, the grandparents, the aunts, the uncles, the cousins, etc., etc.’
‘Oh dear ! There are so many ! May the wind carry away all the leaves!’ swore in his own way the orange and sat impressed.
‘Do not be afraid! They are very kind and take care of each other. This is the main feature of each family. A bit like a nest of birds where there are many chicks.’
The orange meditated for a moment then let go:
‘Who is my family?’
As I did not know what to answer, so I improvised.
‘For the moment your family is me and my relatives. Later, as you discover my world of hues and colors, your reality will be revealed to us. I think so, and it’s worth a try. What do you think ?’ I asked him.
‘Alright then ! We will start with the story of my color?’ By this question, Tulipinette confirmed my hypothesis, that her wishes will not be easy to achieve.
It has come time to get to work. Tulipinette is waiting!

———————————-

If you want to find out who Tulipanka is, who draws her and describe her, look in the TULIPANKA tab,
to see how the illustration is created click HERE.