Tulipanka tańczy

Spotkanie drugie

 

– No, wiesz, to raczej normalne w twojej sytuacji. Jesteś na moim rysunku, który oglądają różni ludzie na Facebooku, na Instagramie, na moim blogu…

– Co to jest blog? Mniejsza z tym. Wiem jaka jest różnica pomiędzy „oglądać” a „podglądać”! – rozzłościła się Tulipanka.

– Ok, wierzę ci. Kto to jest?

– To taka jedna, co nas podsłuchuje i podgląda, a potem coś bazgrze na jakimś papierze. Jakieś kreski, kółka, ogonki. Nie ufam jej.

– Ach! To autorka, ona pisze opowiadanie o tobie.

– Nie wiem, co to jest autorka, ale ona mi się nie podoba. Te jej bazgroły też! Wiesz co? Pokażemy jej, co to jest zostawiać piękne ślady na nieskalanej bieli!

W Tulipance zawrzała jakaś dziwna energia i maleńka istotka zaczęła kręcić się i podskakiwać na moim rysunku.

– Narysuj mi czarne baletki! – zażądała.

– Zazwyczaj pantofelki do tańca są białe, albo lekko różowe. Czarne są dla chłopców.

– Ja chcę czarne! Będą jak dwa węgielki dla energii i dla odbicia. Zostawią ślady mych stóp na rysunku, a mój taniec opowie piękną, bajeczną historię.

Rozmarzona Tulipanka kręcila się i kręciła, aż w pokoju zawirowały moje kartony rysunkowe.

– Spójrz ile mam energii! Kocham tańczyć! – krzyczał mały pomarańczowy bączek.

– Tulipanko, zmęczysz się – próbowałam ją zatrzymać.

Nagle, sama się zastopowała i z groźną miną spojrzała na mnie z jakimś ukrytym wyrzutem:

– Tylko, żeby ten okrąglutki mięciutki ci nie przeszkadzał przy rysowaniu moich baletek!

– Kto taki? – nie byłam pewna, czy aby dobrze zrozumiałam o kogo chodzi.

– No, ten, co ciągle siedzi na twoich kolanach. Taki wielki.

Te słowa Tulipanki potwierdziły moje przypuszczenia, że chodzi jej o mojego synka.

– To mój synek. I wcale nie jest wielki. Ja jestem większa od niego.

– Naprawdę? A wiesz, że tego nie zauważyłam?

Tulipanka wygładziła swe piękne, czarne włosy i swoją sukienkę, jak gdyby ten gest mógł załagodzić efekt jej wypowiedzi. Chciała wyglądać na grzeczną istotkę.

– Dużo masz takich synków? – kontynuowała swój wywiad.

– Nie, tylko jednego. W każdym razie chwilowo. Może później rodzina mi się powiększy.

– Co to jest rodzina?

Tulipanka otworzyła szeroko swoje oczy i nastawiła uszu w oczekiwaniu na odpowiedź. Wyglądała przy tym bardzo zabawnie, jak mały, pomarańczowy znak zapytania.

– Rodzina, to mama, tata, dzieci, dziadkowie, ciocie, wujkowie, kuzyni itd., itd…

– Ojej! Ale tego dużo! Niech to wszystkie płatki wiatr porwie! – zarzekła się po swojemu pomarańczowa i aż usiadła z wrażenia.

– Nie bój się. Oni są bardzo mili i dbają o siebie wzajemnie. To jest główna cecha każdej rodziny. To trochę podobne do ptasiego gniazdka, gdzie zawsze jest mnóstwo pisklaków.

Pomarańczowa zastanowiła się przez chwilę i po namyśle wypaliła:

– A moja rodzina, to kto?

Nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć, musiałam więc improwizować.

– W tej chwili, twoją rodziną jestem ja i moi bliscy. W miarę jak będziemy zagłębiać się w mój świat barw i odcieni, to twoja rzeczywistość też nam się objawi. Tak myślę i chyba warto spróbować. Co o tym myślisz? – odpowiedziałam pomarańczowej.

– Zgoda. Zaczniemy od historii mojego koloru? – tym pytaniem Tulipanka zatwierdziła moje zamysły, że jej życzenia nie będą takie łatwe do spełniania.

No cóż, czas zabrać się do pracy. Tulipanka czeka.

Jeśli chcesz dowiedzieć się kim jest Tulipanka, kto ją rysuje oraz opisuje zajrzyj do zakładki TULIPANKA.

Zajrzyj też tutaj

Spotkanie dziewiętnaste czyli biała przepaść

Biała przepaść Spotkanie dziewiętnasteOgromny czarny cień natarł na nas z impetem. Jak złowieszcza czarna chmura, jego rozpostarte nad nami skrzydła zepchnęły nas w białą przepaść. - Spadam! - krzyczała przerażona Tulipanka. - Trzymajcie się razem - upomniałam ich....

Spotkanie osiemnaste czyli wirownia

Wirownia Spotkanie osiemnasteBył tam w oddali, w tle. Słoneczne, ciepłe kolory mieszały się pomiędzy sobą, ale pod wpływem ciągłego ruchu zaczęły przybierać niebieskawo-zielone odcienie. Szybkie i niespodziewane barwne wiry wciągały nas coraz bardziej w głębię...

Spotkanie siedemnaste czyli trzecia brama

Trzecia brama Spotkanie siedemnaste- Tulipanko, pospiesz się i wy też - ponaglałam moich towarzyszy. Ciągnąc ich kolejno za ręce ruszyłam w stronę zastygłego Liska. - Dostaliśmy się do bramy Złotej Harmonii w Złotym Podziale i musimy za wszelką cenę zachować nasze...