Pamiątkowa księga gości weselnych

Stworzenie oprawy graficznej własnego ślubu to z pewnością marzenie każdego, kto zajmuje się grafiką. Tak było i w moim przypadku 🙂 Świetnie tworzy się obejmując równocześnie dwa stanowiska – odbiorcy i twórcy, zleceniodawcy i zleceniobiorcy. Wiąże się z tym jednak pewne ryzyko. Jak to zwykle bywa „szewc bez butów chodzi”, tak i ja z każdą grafiką byłam spóźniona co najmniej miesiąc… Mimo to, w tym nieprawdopodobnie intensywnym pod kątem pracy roku, udało mi się zrealizować większość z zaplanowanych pomysłów i stworzyć jak sądzę spójną pod kątem stylu oprawę.

Zrealizowanie księgi gości wisiało na włosku. Długo nosiłam się z zamiarem zrobienia projektu, w którym zmieściliby się wszyscy goście, ale brak mi było konkretnej wizji. Taką przyjęłam kiedyś zasadę – albo robię coś dobrze albo wcale. Bez koncepcji nie ma co zaczynać. Niby wiedziałam czego chcę, na pewno wiedziałam czego nie chcę, a jednak ostateczny pomysł skrystalizował mi się dopiero na pięć dni przed wielkim wydarzeniem! 

Zabrałam się ostro do pracy. Zdecydowałam się na sprawdzoną technikę własną wynikającą z połączenia tradycyjnego, odręcznego rysunku, obróbki graficznej konturu w programie komputerowym oraz tzw. digital painting. Na początek narysowałam wszystkie niezwykle ważne treści mające się znaleźć na ilustracji, a które składają się na ciche szczęście przeżywane przez nas każdego dnia. Jest to portret mój i mojego cudownego męża oraz innych członków naszej rodziny, czyli Juniorka, którego noszę pod sercem oraz kotków (od lewej Scottie, Audrey i Jordan). Wszystko to w zielonym ogrodzie na tle naszego wymarzonego białego domku.

Do wyrysowania postaci posłużyłam się zdjęciami, by osiągnąć jak największe podobieństwo. Żeby oszczędzić czas skorzystałam w niektórych przypadkach z już gotowych rysunków, które kiedyś zrobiłam. Tak było w przypadku dwóch kotków siedzących na oknie 🙂 Jordana znam na pamięć, więc narysowanie go zajęło mi dosłownie chwilę.

Po zeskanowaniu rysunków obrobiłam je w programie Adobe Ilustrator zmieniając je na grafikę wektorową za pomocą opcji „Obrys obrazu”. Daje to możliwość pracy na samym konturze, zmiany jego rozmiaru oraz barwy bez straty jakości. Uwielbiam to narzędzie i stosuję w każdym możliwym momencie. Nadałam konturom barwę szaro-brązową i rozlokowałam wszystko tak, jak już miało pozostać.

Następnie zajęłam się barwnym tłem w programie Photoshop. Użyłam pędzli imitujących akwarelowe plamy oraz tradycyjne narzędzia. Lubię, gdy poszczególne warstwy przebijają przez siebie naśladując rzeczywiste zachowanie się wodnych farb, używałam więc opcji zmiany stopnia transparentności do woli.

Po jakimś czasie udało mi się osiągnąć zadowalający efekt, więc przełączyłam się z powrotem do programu Illustrator i tam używając już konturu w wektorowej wersji złożyłam te dwa elementy w jedną całość.

Praca na dużych zbliżeniach pozwoliła mi ocenić czy wszystko ładnie się ze sobą łączy i nie ma żadnych przesunięć konturu względem tła.

Czas jeszcze opracować instrukcję do naszej księgi. Choć nowoczesne księgi gości już dawno odbiegły swoją formą od tradycyjnie pojmowanej książki, wiele osób, szczególnie ze starszego pokolenia, nie wie co począć z takim obrazkiem. Popularne stały się księgi, gdzie goście weselni odbijają swoje paluszki tworząc, np. koronę drzewa czy baloniki trzymane przez Młodą Parę. Ale każda taka księga ma swoją specyfikę i takową instrukcję należy dołączyć. Mój pierwotny plan zakładał, że goście będą wpisywać swoje imiona na serduszkach wyciętych z papieru i przyklejać je w dowolnym miejscu na ilustracji tworząc w ten sposób unikatową pamiątkę.

Moja wyobraźnia nie przewidziała jednak wszystkiego. Poza tradycyjnie wpisanymi imionami i nazwiskami, znalazły się na serduszkach też pseudonimy oraz życzenia. Znalazły się tu również osoby, które z różnych względów nie mogły nam towarzyszyć w tym wyjątkowym dniu, za co bardzo dziękujemy dobrym duszkom 🙂

Teraz ten niezwykły obraz stworzony razem z prawie setką bliskich nam ludzi zdobi ścianę w naszej sypialni i przypomina jeden z najpiękniejszych dni w naszym życiu.

 

Dodaj komentarz