Blanka Bakowicz – artystka, rękodzielnik, założycielka firmy Blancraft. Tworzy przepiękne przedmioty metodą filcowania


Jakie pierwsze doświadczenie ze sztuką zapisało się w Twojej pamięci?

Mój dziadek był malarzem amatorem. Z powodu wybuchu II wojny światowej nie ukończył szkoły plastycznej, a już po wojnie, musząc utrzymać rodzinę, od razu poszedł do pracy na budowie. To właśnie on uwrażliwił mnie na sztukę, głównie poprzez kreatywne zabawy, jakie wymyślał. Pamiętam, że wykonaliśmy kiedyś razem koronę królewny, którą miałam założyć na bal karnawałowy do przedszkola. Dziadek potłukł na drobne kawałeczki stare bombki na choinkę i wykleił nimi całą papierową formę korony. Tak się błyszczała, że nie mogłam oderwać od niej wzroku i naprawdę na balu czułam się jak prawdziwa królewna. Trzymałam ją jeszcze potem przez długie lata jako pamiątkę, ale ostatecznie moja korona przepadła gdzieś w domowych rupieciach.

Opisz swój dzień.

Każdy dzień wygląda inaczej, a jego scenariusz jest uzależniony głównie od zamówień. Bywają takie dni, kiedy jest ich kilka, i wtedy muszę dokładnie planować pracę, aby ze wszystkim zdążyć. Ale bywają też takie, kiedy nie ma ich wcale. Nie znaczy to jednak, że wtedy nie ma co robić. Prowadzenie pracowni rękodzieła nie wiąże się jedynie z pracą twórczą, ale obarczone jest też całkiem przyziemnymi obowiązkami, jak fotografowanie i opisywanie produktów, pozycjonowanie sklepów, organizowanie promocji, prowadzenie mediów społecznościowych, korespondencja z klientami. Raz w tygodniu prowadzę też warsztaty rękodzielnicze w domu kultury z grupą dorosłych, na które też muszę się wcześniej przygotować. Ogólnie mam dużo obowiązków i muszę być dość elastyczna.

Opowiedz o procesie powstawania rękodzieła z filcu.

Najprościej tłumacząc, filcowanie jest procesem łączenia, splątywania włókien wełny w określony kształt. Można filcować na dwa sposoby. Pierwszy z nich polega na użyciu specjalnych igieł z zadziorkami, którymi nakłuwa się wełnę, „ubijając” ją w określony kształt (jest to filcowanie na sucho). Drugi polega na polewaniu włókien wełny ciepłą wodą z mydłem i ucieraniu ich ręcznie aż do momentu powstania pożądanej przez nas rzeczy (filcowanie na mokro). Rzeczy, które powstają w mojej pracowni, najczęściej wykonuję metodą filcowania na mokro: układam na stole folię bąbelkową, na niej rozkładam pasma wełny czesankowej (czyli nieuprzędzonej, wełna ta wygląda trochę jak wata w motku), polewam je ciepłą wodą z mydłem i pocieram rękoma do uzyskania określonego kształtu. Kiedy rzecz jest już gotowa, musi oczywiście wyschnąć. Być może trudno sobie wyobrazić ten proces, jeśli nie miało się wcześniej do czynienia z wełną czesankową i tym, jak się zachowuje. Dociekliwym polecam więc obejrzenie filmów o filcowaniu na YouTube.

Skąd czerpiesz inspiracje do nowych broszek, szali i innych wyrobów?

W zasadzie inspirację czerpię ze wszystkiego, co mnie otacza: roślin, zjawisk przyrody, przedmiotów domowego użytku. Lubię kontrasty, intensywne barwy i kwiatowe desenie – to cechy charakterystyczne moich prac.

Opisz swoje idealne miejsce do twórczej pracy.

Musi być w nim przestrzeń i jasne dzienne światło. Dużo miejsca na stołach roboczych do swobodnego eksperymentowania z kolorami oraz łatwy dostęp do wszystkich materiałów. Najchętniej też pracuję w ciszy. Musi być wokół mnie spokój. Wtedy nic mnie nie rozprasza i najlepiej mi się filcuje.

Czy masz jeszcze inne pasje oprócz filcowania?

Tak, choć jestem raczej monotematyczna, bo wszystko kręci się wokół różnych technik rękodzielniczych. Ja po prostu lubię pracę twórczą, wymyślanie czegoś z niczego. Niedawno odkryłam układanie mozaiki i bardzo mnie to wciągnęło. Myślę, że ta technika pozostanie ze mną na długo.

Czy na co dzień nosisz na sobie rzeczy, które stworzyłaś?

Czasami tak. Niestety, jestem raczej słabą reklamą swojej własnej twórczości. Zwykle kiedy robię coś dla siebie, mam dużo zapału i głowę pełną wizji, z czym będę to nosić. Lecz kiedy tylko skończę, puszczam to w świat… Dużo też mam w planach akcesoriów, które by mi się przydały (np. mitenki na zimę), ale zwykle odkładam je na koniec listy rzeczy do zrobienia i ostatecznie nie znajduję na nie czasu. Dużo jest prawdy w powiedzeniu, że szewc bez butów chodzi.

Masz swój własny sklep. Co jeszcze można w nim kupić?

W moim sklepie można kupić filcowe rękodzieło. Oprócz szali, torebek i biżuterii z filcu sprzedaję też rzeczy domowego użytku, takie jak podkładki na stół, filcowe szkatułki czy figurki kolekcjonerskie. Wszystkie te rzeczy wykonane są z naturalnej owczej wełny. Sklep internetowy prowadzę w języku angielskim, gdyż zaopatrują się u mnie zwykle klienci zagraniczni, w większości Amerykanie, Niemcy i Brytyjczycy. Polscy klienci mogą kupić moje wyroby przez Allegro lub portal rękodzielniczy DaWanda. Oczywiście, każdy może też skontaktować się ze mnie przez stronę internetową, pisząc e-mail, i w ten sposób dokonać zakupu.

Prowadzisz warsztaty z filcowania. Byłam kiedyś na jednym i do tej pory mam naszyjnik i broszkę, które wtedy zrobiłam. Co widzisz ciekawego w uczeniu innych?

Pochodzę z rodziny z tradycjami nauczycielskimi, więc predyspozycje do nauczania nie mogły mnie tak po prostu ominąć 🙂 Obawiam się, że mam to w genach. Zresztą skończyłam również studia o specjalizacji nauczycielskiej. Wracając jednak do pytania, w nauczaniu rękodzieła cieszy mnie przede wszystkim to, że przychodzą do mnie osoby, które chcą coś stworzyć. Z dużą satysfakcją obserwuję też radość uczestników moich warsztatów z wykonanych przez nich rzeczy. Nierzadko jestem pozytywnie zaskoczona ich pomysłami na połączenie kolorów, kształt czy projekt danej rzeczy. Często spotykam się na wstępie zajęć z uwagami typu: „Niech się pani nie gniewa, bo z nas są takie beztalencia, że nic nam pewnie nie wyjdzie”. Zawsze wtedy mówię, że na pewno coś wyjdzie – trzeba tylko spróbować. Myślę też, że moje warsztaty spełniają również rolę terapeutyczną. Uczestnicy często się otwierają, opowiadają o różnych swoich doświadczeniach, cieszą się samym procesem twórczym. Zdarza się, że na koniec mówią: „To naprawdę ja zrobiłem? Ale super!”. Jest to bardzo budujące i pozwala mi widzieć sens tego, co robię.

Dlaczego spośród wielu dostępnych technik artystycznych wybrałaś filcowanie?

Właśnie dlatego, że „zawsze coś wyjdzie” 🙂 To bardzo wdzięczna technika, do której na początek wystarczy… mieć wyobraźnię. Filcowanie daje duże możliwości tworzenia przestrzennych przedmiotów, a jeśli ktoś dodatkowo lubi lepić, rzeźbić, intensywnie operować dłońmi w trakcie tworzenia, bawić się kolorami i kształtami, to jest to technika dla niego. Poza tym uwiódł mnie ten miły, mięciutki, a przede wszystkim naturalny materiał – wełna owcza. Tworzenie z niego to sama przyjemność.

Czy masz ulubiony przedmiot wykonany własnoręcznie z filcu, którego nigdy nie sprzedasz?

Mam taki przedmiot i wcale nie jest to ani moja pierwsza ufilcowana rzecz, ani najładniejsza, jak można by przypuszczać. Wręcz odwrotnie. Prawdopodobnie jest to najbardziej dziwna, nieudana oraz brzydka broszka na świecie 🙂 przypominająca fantazyjną kolorową rybę z wielkim okiem i śmiesznymi odnóżkami. Trzymam ją z sentymentu do swoich filcowych eksperymentów i wcale nie jest tak, że ona mi się nie podoba. Myślę, że już na zawsze pozostanę pod jej groteskowo-ekstrawaganckim urokiem.

Co motywuje Cię do pracy?

Głównie radość i zadowolenie moich klientów, którzy wysyłają mi często wiadomości z podziękowaniem za wykonaną rzecz, a nierzadko też swoje zdjęcia w moich wyrobach. W przypadku warsztatów jest to oczywiście praca twórcza i satysfakcja uczestników.

Czy masz jakąś radę dla osoby, która chce swoje życie związać ze sztuką?

Chyba żadna rada nie byłaby dobra, bo każdy ma swoją drogę do sztuki i sam musi podjąć wyzwanie i przekonać się, czy takie życie jest dla niego. Musi sobie odpowiedzieć na szereg pytań: na ile sztuka jest dla niego ważna, ile jest w stanie dla niej poświęcić, co chce przez nią osiągnąć? Czy sztuka będzie dla niego źródłem utrzymania, głównym mottem każdego dnia, czy pozostanie tylko hobby obok życia zawodowego i rodzinnego. Związanie życia ze sztuką nigdy nie było łatwe i na pewno trzeba mocno wierzyć w siebie, mieć wewnętrzną motywację i widzieć sens w tym, co się robi, by przetrwać w tej – moim zdaniem – dość nieprzyjaznej dla sztuki współczesności.

Podzielisz się swoimi planami na przyszłość?

Chciałabym prowadzić więcej warsztatów rękodzieła i częściej współpracować z różnymi ośrodkami kultury, by propagować technikę filcowania i dawać wielu osobom okazję do twórczego wyrażenia siebie, odstresowania, zrobienia czegoś własnego. Na pewno do tego będę dążyć. Oprócz tego oczywiście ciągle będę rozwijać swój sklep, gdyż mam cały czas mnóstwo pomysłów na nowe projekty i chciałabym je wdrożyć w życie.

Czy też zakochałaś/-eś się w wyrobach Blanki? Oto lista miejsc, gdzie możesz je zakupić:
www.blancraft.com
www.pl.dawanda.com/shop/blancraftDaWanda
www.facebook.com/BlanCraft
www.mylionshome.pl/akcesoria-figurki/blancraft
www.ebay.com/str/feltaccessoriesbyblancraft
www.etsy.com/shop/BlanCraft

*wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony artystki www.blancraft.com