Mała refleksja o potrzebie tworzenia

Miało to miejsce parę miesięcy temu. Wiedziałam, że jeden z wielu takich dni w końcu mnie dopadnie. I stało się. Odezwała się we mnie długo tłumiona potrzeba tworzenia, a była to ponadto potrzeba stworzenia czegoś pięknego. Pomimo, że doskwierał mi absolutny brak czasu i jeszcze to zmęczenie wyciągnęłam z szuflady przybory do wyszywania. Znalazłam wśród nich ostatni skrawek mojej ulubionej kanwy 80 CT, otworzyłam na komputerze plik z wzorem niewielkiego haftu, na który kiedyś natknęłam się w internecie i rozpoczęłam wyszywanie. Nie pamiętam już czy od początku wiedziałam na co przeznaczę gotowy haft czy pomysł pojawił się w trakcie tworzenia. Zdecydowałam się na użycie pojedynczej nitki, tak żeby wzór stopił się ze splotem kanwy oraz na odcienie niebieskiego, którego miałam pod dostatkiem w swoich zbiorach.

Po kilku godzinach, kiedy to co jakiś czas dopadała mnie myśl, że przecież nie mam na to czasu, powstała niewielka poduszeczka na igły, której brak doskwierał mi od paru lat. Koniec z pogubionymi igłami lub wbijaniem ich tymczasowo w tapczan lub coś miękkiego podczas pracy. Mają już swoje miejsce, a co najlepsze to poduszeczka pozostaje w ciągłym użyciu i jestem z nią prawie nierozłączna. Gdzie ja, tam i ona.

Dodaj komentarz