Jeszcze nie tak dawno miałam mnóstwo wymówek, by odkładać realizację siebie. Bałam się pustej kartki, rzadko eksperymentowałam, miałam pustkę w głowie, nieobce mi były lęki każdego artysty, że się nie uda.

Teraz jestem mamą 10-cio miesięcznego dziecka, które potrzebuje mnie 24h/dobę, bo nawet kiedy śpi muszę być blisko. Mimo to tworzę codziennie i tyle mam pomysłów no to, co jeszcze mogę robić. Nie, nie robię tego sama, pomaga mi mój kochany mąż zajmując się synkiem o 4:30 rano (tak się najczęściej budzi) bym ja mogła malować. Arcytwór to więc nie tylko moje dzieło. Przede wszystkim jednak nauczyłam się szybko podejmować decyzje, spełniać dane sobie obietnice, łapać pomysły w locie i działać od razu. Nauczyłam się też, że nawet pięć minut dziennie twórczej pracy przybliża mnie do celu.
Od początku roku minęły więc niecałe trzy miesiące, a ja namalowałam 11 obrazów i wykonałam co najmniej trzy razy tyle szkiców, a ostatnio nawet kilka mini haftów. Wiele osób mówiło mi, zobaczysz, będzie trudno, te nieprzespane noce. Jest trudno, ale przede wszystkim życie z dzieckiem jest piękne, inspirujące, motywujące, ciekawe i twórcze. Powiedziałabym nawet, że arcytwórcze 

 Ale jestem przecież mamą – niemożliwe robię o świcie, potem już tylko cuda. Kreatywne działania przychodzą mi więc łatwo.
A Ty? Co Ciebie motywuje do rozwoju?